Inspirujemy do aktywnego spędzania czasu poza domem na własną rękę lub z wartymi polecenia organizatorami.

Najprostsze sposoby rozpalania ognia w sytuacji awaryjnej

Rozpałki naturalne i sztuczne
Pokaż to swoim znajomym

Jedną z najważniejszych umiejętności w sztuce przetrwania jest rozpalanie ognia. Kiedy znajdziecie się w sytuacji awaryjnej, to właśnie ogień zapewni Wam odpowiedni komfort termiczny, pozwoli na przygotowanie ciepłego posiłku i napojów, a także odstraszy insekty. A zatem w jaki sposób i czym szybko rozpalić ogień w sytuacji awaryjnej?

Planując outdoorowy wypad, niezależnie od pory roku i czasu jaki zamierzacie spędzić w terenie, zawsze musicie wziąć pod uwagę fakt, że może spotkać Was coś nieprzewidzianego. Coś, co kompletnie pokrzyżuje Wasze plany, bądź też znacząco wydłuży czas dotarcia do wyznaczonego celu podróży. Prostym przykładem może być deszczowa nawałnica, która dopadnie Was wczesną wiosną podczas spływu kajakowego i na kilka godzin zatrzyma na awaryjnie zorganizowanym biwaku. Czy innym razem, odcinek mocno zaśnieżonego, nieprzetartego zimowego szlaku w górach, którego przebrnięcie bardzo opóźni lub wręcz uniemożliwi dotarcie do miejsca zaplanowanego noclegu. Jeśli znajdziecie się kiedykolwiek w takiej sytuacji, kluczowym jest by zapewnić sobie odpowiednie schronienie i źródło ciepła.

Aby rozpalić ogień, musicie mieć odpowiednie źródło ognia, rozpałkę oraz zapewnić dopływ tlenu do ognia, żeby go nie zdusić.

Źródła ognia to nic innego jak używane na co dzień zapałki, bardziej profesjonalne zapałki sztormowe, czy różnego typu zapalniczki. Na wyprawy outdoorowe polecamy zabieranie ze sobą krzesiwa syntetycznego. Jest ono niezawodnym źródłem ognia nawet przy niesprzyjającej pogodzie, jak również w sytuacjach, kiedy pozostałe źródła ognia zawiodą. Aby podpalić rozpałkę za pomocą krzesiwa, wystarczy pocierać jego pręt przedmiotem o metalowej powierzchni (np. blaszką lub nożem). Uzyskujemy w ten sposób iskry, których temperatura sięga nawet 3000 stopni C.

Rozpałka to materiał, który sam szybko zajmuje się ogniem i następnie z łatwością przenosi płomienie na większe kawałki drewna. Przezorni, na wyprawy, zabierają ze sobą np. rozpałki do grilla w kostkach. Jeśli jednak nie jesteście tak przygotowani, za rozpałkę może posłużyć wiele przedmiotów, które niesiecie w plecaku, macie na sobie albo z łatwością znajdziecie w terenie. Ważne jest tylko, by materiał przeznaczony na rozpałkę był suchy.

Co można wykorzystać jako rozpałkę:

Materiały opatrunkowe, spożywcze i higieniczne

Praktycznie w każdym plecaku lub apteczce znajdziecie produkty, które można wykorzystać do rozpalenia ognia. Może to być papier toaletowy, chusteczka higieniczna, bawełniany płatek kosmetyczny, wata, bandaż lub kompres, a nawet dowolne opakowanie papierowe. Nada się również bibułka z herbaty ekspresowej. Do każdego (nie tylko „damskiego”) niezbędnika survivalowego polecamy dołożyć tampon. Jego szczelne opakowanie gwarantuje, że niezależnie od warunków atmosferycznych zawsze będzie suchy i sterylny. Dzięki temu tampon może mieć zastosowanie nie tylko jako doskonała rozpałka, ale również jako awaryjny środek opatrunkowy lub materiał do filtrowania wody.

Zmechacona bawełna (fragment odzieży)

Jeśli znajdziecie się w sytuacji awaryjnej, za rozpałkę może Wam posłużyć odcięty fragment koszulki, koszuli, czy bawełnianej chusty. Jednak by materiał łatwo zajął się iskrą z krzesiwa, musicie go odpowiednio przygotować – zmechacić za pomocą noża lub innego ostrego narzędzia.

 Zupka chińska

Przetestowaliśmy w terenie skuteczność także tej nietypowej rozpałki. Suchy makaron z chińskiej zupki idealnie nadaje się do rozniecania ognia. Wystarczy go pokruszyć i podpalić. Spala się bardzo powoli.

Sznurek konopny

Jeśli znajdziecie w swoim bagażu kawałek konopnego sznurka, to również macie w ręku bardzo skuteczną rozpałkę. Wystarczy odciąć z niego kilka centymetrów, rozdzielić splot na pojedyncze włókna, postrzępić i uformować z nich kulkę. W sznurek konopny, za niewielkie pieniądze, można zaopatrzyć się w każdym markecie budowlanym.

Świeczka

Jeśli macie w zwyczaju zabieranie w teren świeczek, to w przypadku sytuacji awaryjnej dysponujecie doskonałą rozpałką. Dodatkowo jeśli skropicie woskiem inne rozpałki, możecie dzięki niemu zwiększyć ich skuteczność.

Kora brzozowa

Można ją pozyskać z pnia drzewa. Oczywiście należy to robić rozważnie. Aby nie okaleczać drzewa odrywajcie tylko cienkie płatki kory, odstające z pnia brzozy. Jeśli chcecie pozyskać grubszy fragment kory, wykorzystujcie do tego powalone, ale nie zbutwiałe drzewa. Korę brzozy łatwo podpalić dzięki zawartym w niej substancjom smolistym. Jeśli chcecie zapalić korę brzozową od krzesiwa, wówczas należy zeskrobać ją nożem. Mniejsze kawałki z łatwością  złapią iskrę z krzesiwa.

Pałka wodna

W odróżnieniu od materiałów do wykorzystania na rozpałkę, które znajdziecie praktycznie w każdym lesie, na pałkę wodną możecie trafić jedynie na terenach podmokłych. Za rozpałkę można wykorzystać puch znajdujący się na przekwitającej roślinie, który z łatwością można podpalić. Jako rozpałka pałka wodna nadaje się wyłącznie wtedy, gdy jest sucha. Warto nazbierać ją wcześniej i wysuszoną przechowywać „na wszelki wypadek”.

Trawa

To również doskonała rozpałka pod warunkiem, że jest sucha. Tylko wtedy z łatwością łapie iskrę lub zajmuje się od płomienia. Suchą trawę, od późnego lata po wczesną wiosnę, można znaleźć niemal wszędzie. Tak samo, jak w przypadku pałki wodnej, również gdy mowa o trawie nie zaszkodzi zrobić małego zapasu, który w potrzebie, w łatwy sposób pomoże Wam rozpalić ognisko.

Polecamy również artykuł o rozpalaniu ognia krzesiwem tradycyjnym, w którym oprócz zwęglonej bawełny, wykorzystujemy suchą trawę.

Drobne wiórki z suchego drewna, pierzaste patyki i smolne szczapy

Zdobycie tych rozpałek, w porównaniu do wcześniej wymienionych, będzie z pewnością bardziej praco- i czasochłonne. Wióry z suchego drewna możecie pozyskać rozłupując np. kawałki pnia uschniętego drzewa (ważne, by nie leżało bezpośrednio na ziemi). Następnie przygotowujecie z niego szczapki, z których w dalszej kolejności możecie zestrugać wiórki. W bushcrafcie bardzo popularne są tzw. pierzaste patyki (pukle). Natomiast do przygotowania smolnych szczap wykorzystuje się przesączone żywicą drewno z drzew iglastych (takie pali się najlepiej). Znajdziecie go w dolnych partiach pnia oraz w miejscu, w którym drzewo jest okaleczone. Najlepsze jest drewno sosnowe.

Kiedy macie już przygotowane i zabezpieczone przed wilgocią źródło ognia i rozpałkę, powinniście zebrać odpowiednią ilość drewna, którą wykorzystacie na ognisko. Aby ułatwić sobie rozpalenie ogniska nazbierajcie naręcze drobnego, suchego chrustu. Świetnie nadają się do tego celu uschnięte gałęzie drzew iglastych. Powinno się je zbierać bezpośrednio z dolnych partii drzew, ponieważ nawet w deszczu, zwykle bujna korona drzewa chroni je przed zawilgoceniem. Zgromadzony chrust należy następnie podzielić na trzy „kupki” posegregowane według grubości gałązek. Gdy już podpalicie rozpałkę umieszczoną na wcześniej przygotowanej platformie ułożonej z grubszych, pociętych gałęzi, możecie położyć na niej pierwszą część przygotowanego chrustu. Dopiero kiedy płomienie „przejdą” przez gałązki, możecie położyć drugą i kolejno trzecią warstwę, przygotowaną z najgrubszych kawałków. Przygotowana wcześniej prowizoryczna „podstawa ogniska” izoluje rozpałkę od wilgotnego podłoża i jednocześnie zapewnia dostęp tlenu, który jest niezbędny do podsycania ognia.

Paląc ognisko w terenie zawsze pamiętajcie o zachowaniu ostrożności. Wybierajcie miejsca oddalone od ściany lasu. Odpowiednio zabezpieczcie zarówno podłoże, na którym zamierzacie rozpalić ogień, jak i bezpośrednie otoczenie samego ogniska. Zawsze dokładnie zagaszajcie ognisko przed opuszczeniem miejsca biwakowania, starając się jednocześnie zatrzeć ślady Waszego pobytu.

Close to Nature – znajdziesz nas: instagram & facebook

Pokaż to swoim znajomym
Skomentuj przez profil Facebooka
Close to Nature
Close to Nature tworzą Kasia i Lorenzo: Ona - tryskająca niewyczerpaną energią jest zafascynowana bushcraftem i survivalem. W swoich podróżach wybiera kierunki, gdzie w praktyce może sprawdzić nabytą wiedzę i zweryfikować teorie zaczerpnięte z poradników o sztuce przetrwania. On - poza akcją spokojny i zrelaksowany. Pasjonat gór, które zimą przemierza na skitourach, latem dzieląc czas między wspinaczkę w ferratach i klasyczny trekking. Połączyło ich zamiłowanie do natury. Wzajemnie nakręcali się do robienia rzeczy znajdujących się poza komfortem określanym tradycyjnie słowem turystyka. Razem… nie widzą przeszkód… Współtworzą FOTOWYPRAWY.COM dzieląc się swoimi wspomnieniami, fotografiami i doświadczeniem. Pokazują jak można obcować z przyrodą nie burząc jej piękna, jak korzystać z natury nie pozostawiając śladów swojej bytności i jak czerpać z niej pozytywną energię.