Jakub Wierzchowski zabiera nas na wschód słońca nad Wierchomlą w Beskidzie Sądeckim. Dla dobrej fotografii potrafi wstawać bardzo wcześnie, co dla wielu z nas jest często zbyt trudne…

Jakub Wierzchowski zabiera nas na wschód słońca nad Wierchomlą w Beskidzie Sądeckim. Dla dobrej fotografii potrafi wstawać bardzo wcześnie, co dla wielu z nas jest często zbyt trudne…

O tym, że stara miłość nie rdzewieje. O tym, że dobra muzyka utalentowanych artystów jest wieczna, a przynajmniej jest w stanie przetrwać tyle, co przeciętne Volvo (jak mawiał Leonard Cohen o swoich piosenkach)

Dawno nie zaglądaliśmy w tą część Beskidu Żywieckiego. Nic dziwnego, bo tu na rowerzystę czeka ciężka przeprawa.

Wciśnięta pomiędzy Góry Bardzkie, Stołowe, Bystrzyckie i Masyw Śnieżnika jest rajem dla rowerzystów ceniących sobie nie tylko widoki, ale walory krajoznawcze poznawanych terenów. Startujemy z okolic Stronia Śląskiego, penetrując okolice szczytu Czarnej Góry i Śnieżnika.

Publikujemy pełny tekst wycieczki rowerowej po Górach Sowich, jaki ukazał się w magazynie Rowertour w kwietniu 2010. Chociaż trasę można przejechać w jeden dzień, to sugerujemy pozostać w Srebrnej Górze na cały weekend lub dłużej, bo tereny są atrakcyjne i niemałe.

Interesująca pętla na krańcach Beskidu Żywieckiego, podczas której zahaczamy o Słowację. Przemierzamy 3 popularne przełęcze: Głuchaczki, Jałowiecką i Klekociny. Kto ma ochotę może zaliczyć Wielki Jałowiec (Mędralową).

Tylko na naszej stronie możecie przeczytać w całości artykuł, który ukazał się w magazynie Rowertour (9/2010). Jest to relacja z trzech dni spędzonych na Pogórzu Ciężkowicko-Rożnowskim, którą Rowertour zaprezentował w cyklu „na szlaku” i umieścił na okładce. Zapraszamy do lektury.

Sympatyczna trasa w Beskidzie Śląskim o dwóch twarzach – asfaltowej sielance w zakamarkach Wisły i Istebnej oraz kamienistej walce w okolicy skałek na Kiczorach.

Z cyklu opisującego trasy po nieznakowanych szerokich drogach w górach Beskidu Śląskiego, proponuję bodaj najciekawszą wycieczkę, ale także dość trudną. Jest ona najkrótsza z cyklu, bo licząca zaledwie 30 km, jednak trzeba prowadzić rowery, ale za to są piękne widoki, a na trasie także odwiedzenie głośnego ostatnio miejsca, jakim jest Matyska.

Z cyklu opisującego trasy po nieznakowanych szerokich drogach w górach Beskidu Śląskiego, proponuję wycieczkę do stóp Baraniej Góry. Start w Wiśle.