..:: Ciężkowicko-Rożnowski Park Krajobrazowy ::..
opis: 9.05.2008
Skrócony długi weekend był, jak to często u mnie bywa - improwizowany. Ale tym razem improwizację można przyrównać do jazzowych wyczynów Roscoe Michella ;) Otóż, celem był Beskid Niski - niezwiedzone wcześniej jego zakątki. Z różnych powodów podczas dojazdu autem do tegoż celu, plan uległ niespodziewanej i szybkiej modyfikacji - wylądowaliśmy na Pogórzu Rożnowskim z noclegiem w Zakliczynie. Jak się okazuje - improwizacja to przyjemność i zaskoczenie z nutką miłej niepewności co się wydarzy za moment (ależ poetycko mi się napisało :) Mapę kupiliśmy na miejscu, by w ciągu kilku chwil opracować trasę na pierwszy dzień, którego dobra połowa była już za nami. Zaczęliśmy zatem buszowanie po tym mało popularnym i niedocenianym jeszcze zakątku Polski. Zakątek ten jest na tyle ciekawy, że objęto go parkiem krajobrazowym - Ciężkowicko-Rożnowskim. Myślę, że nazwa pochodzi od tego, że Ciężko jest określić ten Rożno-rodny teren ;) Na dość małym obszarze są lasy, są wzgórza, tereny płaskie i odkryte, są kompletne zadupia i jest też sporo dość gęstych zabudowań. Jest też i jezioro, są zamki, cmentarze z I wojny, a nawet skalne miasteczka i sporo innych ciekawostek. To nas zaskoczyło i spowodowało, że nie było chwili nudy.
Nasza trasa w skrócie wyglądała tak:
Dzień I
Z Zakliczyna pojechaliśmy drogą do Brzozowej, skąd szlakami rowerowymi (różnie to z ich oznakowaniem bywa, chociaż jest ich na tym terenie całkiem sporo) na Suchą Górę, a dalej czarnym rowerowym do Jamnej. Tu mamy niezły okaz klimatycznej drewnianej bacówki - schroniska studenckiego (nawet z medalami i wyróżnieniami). Po obiadku i przeczekaniu deszczu stromą drogą zjechaliśmy do Paleśnicy i dalej do Zakliczyna.
Dzień II
Ten dzień zaczął się nieładną pogodą. Dopołudnie upłynęło więc pod znakiem małego spaceru samochodowego do zamku Dębno. Natomiast popołudnie okazało się być zupełnie odmienne pogodowo. Dzięki temu udało się wykonać taką pętelkę: Zakliczyn - Czchów. Tu przejazd promem przez Dunajec. Zwiedzenie miasteczka i obiad w Karczmie popity piwkiem z samym Zagłobą :) Dalej drogą w okolicy wsi o pięknie brzmiącej nazwie Będzieszyna (tylko czemu to się pisze razem? ;) hmm.. szyny nie było, mimo wyraźnych znaków, za to był zamek nad jeziorem Rożnowskim. A potem przez Zagórze do Rożnowa do małych ruin zamkowych. Stąd znów przez Paleśnice zamknięcie pętli w Zakliczynie.
Dzień III
Ostani dzionek to przejazd przez Jastrzębia do Ciężkowic, gdzie po drodze jest do obejrzenia Dwór Paderewskiego, a w bliskiej okolicy Ciężkowic skamieniałe miasto, po którym nosiliśmy rowerki na plecach :) Powrót tą samą drogą, bo pogoda znowu kaprysiła.
Razem w ciągu 3 dni przejechaliśmy 150 km, które jak na początek sezonu, dało się we znaki. Teren na pewno warty polecenia, a żeby potwierdzić tę śmiałą tezę zapraszam do galerii :)