..:: Wakacje' 2006 - 10 dni w Alpach ::..
opis: 30.11.2006
Dolomity w okolicy Cortiny D'Ampezzo
Po opuszczeniu Słowenii jedziemy do Cortiny, gdzie spędzamy kilka najzimniejszych noclegów tej wycieczki. W nocy temperatura spada poniżej zera, a jest to pierwsza połowa września. Za to w ciągu dnia pogoda jest piękna - w sam raz do chodzenia po górach, jazdy na rowerze, a nawet do opalania się.
W ciągu kilku dni zaliczamy ciekawą kolejkę na szczyt do schroniska Lorenzi (3000 m n.p.m.), jeździmy troszkę w okolicy przełęczy Passo Tre Croci, zaliczamy Jezioro Missurina, a ja dodatkowo schronisko pod słynnymi szczytami Tre Cime di Lavaredo, dokąd prowadzi mocno męczący 7-mio kilometrowy podjazd z jeziora Missurina. Droga, chociaż asfaltowa, to jednak wymaga sporej siły, bo kończy się na wysokości 2333 m n.p.m.
Cortina to ekskluzywne i podobno drogie miejsce... czy to prawda? Jeśli chodzi o noclegi, to więcej płaciliśmy w Słowenii, więc nie jest tam tak źle ;-)
Po kilku dniach zbieramy się nad Jezioro Garda, po drodze pokonujemy piękne tereny doskonale nadające się na narty (jak okolice Passo Pordoi), dość blisko mamy Marmoladę - najwyższy szczyt Dolomitów z częścią lodowcową, słynne miasto Canazei w Dolinie Val Di Fassa i wiele innych pięknych miejsc - szkoda, że tylko podziwiamy je z auta, a nie rowerem ;-) Ale na to przyjdzie czas kiedy indziej...