..:: Risoul, Francja ::..
opis: 5.04.2009
Głównym punktem tego sezonu był, jak zwykle, tygodniowy pobyt w Alpach. Ty razem skorzystaliśmy z dość odległej oferty, bo pojechaliśmy aż do Francji. 1500 km autokarem jakoś przeleciało (21 godzin jazdy). Warto było to znieść, bo we Francji czekała na nas cudowna pogoda. Przez cały pobyt, jedynie jednego dnia zachmurzyło się na ok. 4 godziny :) Tak, więc w pełnym słońcu mogliśmy podziwiać i zweryfikować legendy o francuskich trasach. Był to nasz pierwszy pobyt we Francji, a Risoul, chociaż jest może mniej znanym ośrodkiem, to jednak jest to duży kompleks, a właściwie dwa połączone - Risoul oraz Vars. Razem oferują 180km tras w tym bodaj 10 tras czarnych. Czytając wcześniej różne fora i niekończące się spory o tym, gdzie w Alpach jest najlepiej, wielokrotnie padały głosy, że to właśnie trasy francuskie nie mają sobie równych. Po naszym pobycie nie możemy tego potwierdzić. I chociaż pobyt zaliczamy do udanych (głównie dzięki słońcu), to mamy do Francji takie zastrzeżenia:
- Trasy czarne w ogóle nie są przygotowywane, więc oferują jedynie muldy. Nie poszalejesz człowieku!
- Pozostałe trasy zrobione elegancko, ale zauważyliśmy, że niektóre ratrakowane na zmianę - co drugi dzień
- Sporo orczyków i dość wolnych wyciągów krzesełkowych
- Ciasne apartamenty. Dużo mniej przestrzeni niż we Włoszech i Austrii
- Krajobrazy zdecydowanie lepsze są w Dolomitach
- W knajpach na trasach nuda. Nic się nie dzieje. Nawet muzyki nie puszczają. Włochy mają klimat zabawy, a tu tego brak.
- Niewiele się dzieje wieczorami w tym sennym miasteczku. Trzeba liczyć głównie na własne towarzystwo i dobre trunki :)
Hmm.. Sporo tego. Może ten ośrodek nie jest reprezentatywny i w bardziej znanych kurortach francuskich jest lepiej. Ale cóż, to jednak też Francja.. Średnia zostaje zaniżona. Może następnym razem dane nam będzie napisać więcej pochlebnych opinii.
Jednak jakieś plusy też można wymienić, żeby nie było tak ponuro:
- Tanie oferty wyjazdu
- Sporo Czechów (można z kimś pogadać :)
- i Węgrów (można z kimś się napić. Polak, Węgier - dwa bratanki do szabelki i do szklanki :)
- Rozległe tereny na jazdę pozatrasową i po puchu (o ile ten puch leży)
- Dość fajny snowpark (chyba nawet nie jeden)
- Ciągłe słońce (może to zbieg okoliczności, ale zaliczamy im na plus)
- Niezbyt dużo ludzi
Zapraszam do galerii. A zdjęcia są w stylu retro - szumiące skany z kolorowych filmów Centuria (taki sobie powrót do korzeni fotografii - czyli do analoga :)