Tango w Buenos Aires!

Tango w Buenos Aires!

Uczymy się tanga od argentyńskich mistrzów! A na dokładkę: nauka podstaw hiszpańskiego… Już teraz pomyśl o przyszłej zimie – zamień ją na barwne lato!

Buenos Aires to miasto-legenda. Splot świateł, cieni, rewii na estradzie i gór śmieci wieczorową porą. Miasto zakamarków, których nie da się uwięzić w słowach. Te zakamarki muszą wypaść niespodziewanie z ulicy, zaskoczyć XIX-wieczną ławką, chińskim bazarem obok kolonialnego pałacu – i zapaść w pamięć. Wtedy zaczniemy tworzyć zarys labiryntu. Księgarni w dworcu kolejowym, gdzie pachnie starym papierem, a sprzedawczyni siąpi mate z tykwy. Kosmopolitycznychresto, gdzie Włoch serwuje pizzę, Urugwajczyk churrasco, a Francuz brazylijską kawę. Usiądziemy przy stoliku. Spojrzymy na smagłe twarze starych imigrantów jak na mapy trudnych historii

Z tych historii powstało tango, „smutna myśl, którą się tańczy”. Nostalgia. Tańczy się ją, bo z ruchu rodzi się radość. Taniec jest po to, by sprawiał przyjemność. I wcale nie chodzi w nim o rozpisanie kroków, o sekwencję figur od a do z, nawet o rytm tu nie chodzi. Tylko o radość płynącą z poddania się muzyce. Ale o tym porozmawiamy w Argentynie…

Zaprasza Ania Moszko

Skomentuj przez profil Facebooka