Inspirujemy do aktywnego spędzania czasu poza domem na własną rękę lub z wartymi polecenia organizatorami.

Kolorowy cmentarz w Sololi (Gwatemala)

Kolorowy cmentarz nad Jeziorem Atitlan (fotowyprawy.com)
Pokaż to swoim znajomym

Dziwne, zabawne, czy kolorowe cmentarze nie są czymś nadzwyczajnym. Dziś, 1 listopada, pokażemy jeden z tych, których odwiedzenie nie musi być przygnębiające.

Jeden cmentarz kolorowy, inny wesoły

Bodaj najsłynniejszy, dla którego przyjęła się nazwa „wesoły cmentarz” znajduje się w Rumunii w miejscowości Sapanta (Săpânța). Ten, którego istnienie przybliżam w tym artykule, nazwałbym jednak „kolorowym cmentarzem”.

Stacjonując w San Pedro, w gwatemalskiej miejscowości szczególnie ulubionej przez turystów, leżącej nad przepięknym jeziorem Atitlan, jedną z wycieczek, jakie warto odbyć, jest przejażdżka na targ do Sololi. Samo miasteczko, aż trudno w to uwierzyć, ale wznosi się aż ok. 600 m ponad poziomem wód jeziora Atitlan, przez co zwane jest „balkonem” tego jeziora. Trudno uwierzyć, bowiem wypełniony do ostatniego miejsca lokalny chicken-bus dość sprawnie i stosunkowo szybko pokonuje tą wysokość wspinając się serpentynami znad jeziora z miejscowości Panachachel do centrum Sololi na wysokość ponad 2100 m n.p.m. O targu w Sololi w przewodnikach można wyczytać, że to jeden z bardziej kolorowych i interesujących targów w Gwatemali lub przynajmniej w tej jej części. Rzeczywiście, jest ciekawy i urozmaicony, a przede wszystkim naturalny. Niewielu tu turystów, a lokalesi nie zwracają za bardzo uwagi na obcych. Zajmują się sobą i handlem, dlatego można poczuć się jak niewidzialny i swobodnie przyglądać, a nawet fotografować ludzi w swych codziennych czynnościach. A przede wszystkim jednak zasmakować owoców, z których najbardziej zaskakuje banan. Niby nic, ale gdy go spróbowałem, to zorientowałem się, że nigdy wcześniej nie jadłem prawdziwego banana.

Może Cię zainteresować:   Tu byliśmy: Gwatemala, Antigua

Kolorowy cmentarz z najpiękniejszym widokiem świata

Wspomniany przewodnik nic jednak nie wspomina o jeszcze jednej atrakcji. Jest nią duży, kolorowy cmentarz. Leży w dolnej części miasteczka. Łatwo do niego trafić schodząc z głównego placu w dół w kierunku drogi do Panachachel. Zresztą, rzuca się w oczy już na wjeździe do miasta. Jadąc chicken-busem nie sposób go nie zauważyć, choć w pierwszej chwili, nie świadom jego istnienia, można się chwilę zastanawiać czym są owe kolorowe „domki”.

Cmentarz rzeczywiście z daleka wygląda, jak gęsto zabudowane osiedle miniaturowych domków. Wchodząc do wewnątrz dowiemy się dlaczego tak się prezentuje. Otóż groby nie są takie, jakie znamy z naszej rzeczywistości. Są to kolorowe graniastosłupowe „klocki” z tablicami umieszczanymi na frontowej ścianie w wielu rzędach, natomiast trumny są umieszczane pod ziemią. Obok każdej tablicy zrobiono wazon na kwiaty. Z tej możliwości mieszkańcy korzystają bardzo często, bowiem kwiatów, zwłaszcza tych suszonych jest dużo. Cmentarz też nie jest pusty, ciągle widać osoby przynoszące kwiaty. Do tego każdy z „domków” pomalowany jest na różny, jaskrawy kolor, co przy pełnym słońcu, którego tu nie brakuje, dodaje intensywności kolorystycznej i swoistej pogody temu miejscu.

Jakkolwiek mnóstwo tu kwiatów, tak nie ma śladu po świeczkach i zniczach. Za to zmarli leżą w sąsiedztwie oddalonego o szerokość jeziora Atitlan Wulkanu Toliman, za którym z tej perspektywy czai się wyższy Wulkan Atitlan (3535 m npm). Odnosi się wrażenie, jakby miejsce usytuowania cmentarza nie było przypadkowe. Być może jakieś pradawne wierzenia Majów zadziałały tu podobnie, jak w Jerozolimie, gdzie Żydzi chcą być chowani na zboczu Góry Oliwnej na najstarszym żydowskim cmentarzu świata, z którego – jak wierzą – ruszą za Mesjaszem pierwsi zmartwychwstani przez Złotą Bramę do Świętego Miasta. Widoki z cmentarza w Sololi są tak cudne, że leżeć tu można by do końca świata, a nawet całą wieczność.

Pokaż to swoim znajomym
Skomentuj przez profil Facebooka
Mieszka w Bielsku-Białej, jest fotografem i poniekąd podróżnikiem. Zwiedza głównie na rowerze, a zimą zamienia rower na snowboard. Odwiedził dotychczas wiele krajów europejskich ze szczególnym ulubieniem Bałkanów. W dalsze wyprawy wybrał się do Wietnamu, Laosu, Armenii, Uzbekistanu oraz Gwatemali. Założył i prowadzi od ponad dwudziestu lat stronę fotowyprawy.com. Publikuje zdjęcia i teksty w magazynach internetowych oraz drukowanych. Ma na koncie kilka wyróżnień w konkursach fotograficznych oraz kilka wystaw fotografii. A poza tym robi jeszcze milion innych rzeczy niezwiązanych z turystyką.