Inspirujemy do aktywnego spędzania czasu poza domem na własną rękę lub z wartymi polecenia organizatorami.

Cumulus X-Lite 400 – lekki śpiwór puchowy

Cumulus X-Lite 400 - lekki śpiwór puchowy
Pokaż to swoim znajomym

Lekki, mały i ciepły – to cechy raczej się wykluczające, jeśli chodzi o śpiwory. A jednak istnieje śpiwór, który te właściwości łączy. Seria X-Lite od Cumulusa taka właśnie jest. W tym artykule przyglądam się modelowi oznaczonemu liczbą 400, czyli najwyższemu z rodziny ultra lekkich śpiworów puchowych.

Subiektywna ocena lekkiego śpiwora puchowego – najlepszego w jakim spałam.

Ubiegłoroczna wyprawa rowerowa w Dolomity była świetna, jedynym jej minusem była pogoda, a właściwe temperatura, jaka panowała w nocy. Byliśmy w okolicach Cortiny D’Ampezzo końcem września, spaliśmy często na dość dużych wysokościach i każdą noc marzłam! Próbowaliśmy się ratować na różne sposoby: dodatkowymi ciuchami, folią NRC, a nawet ogniem z kuchenki, lecz niewiele to pomagało. W tym roku, planując wyprawę w Pireneje, wiedziałam, że nowy śpiwór to podstawa, bo żeby cieszyć się dniem, trzeba najpierw dobrze i komfortowo wyspać się w nocy. Do tej pory korzystałam z kilkuletniego śpiwora syntetycznego, który nie dość, że nie był zbyt ciepły, to materiał zewnętrzny był bardzo sztywny i straszliwie szeleścił, co mnie nieco irytowało. Do tego ważył swoje.

Poszukiwania lekkiego śpiwora puchowego

Testujemy lekki śpiwór puchowy Cumulus X-Lite 400

Najważniejsze na wakacjach rowerowych w górach to dobrze się wyspać przed długim intensywnym dniem

Postanowiłam więc, że tym razem lepiej przemyślę zakup śpiwora. Priorytetem dla mnie była temperatura komfortu oraz waga i wielkość. W zasadzie, to każdy chyba ma podobne priorytety, niezależnie od tego czy wybiera się w podróż rowerem czy z plecakiem. Zaczęłam od porównań i analiz. Przyznam, że na początku w ogóle nie brałam pod uwagę śpiwora puchowego, przede wszystkim dlatego, że wyprawa to nie spanie w hotelu, brud i wilgoć są raczej nieodłączne, a puch jest przecież taki delikatny. Żyłam w tym przeświadczeniu, że jak puch nie lubi wilgoci, to przecież nie można go prać i po zamoczeniu do niczego już się nie nadaje. Dopiero po przeczytaniu opisu na stronie producenta okazało, że to wszystko mit! Dodatkowo poczytałam trochę opinii na forach turystycznych i wtedy zaczęłam brać śpiwory puchowe na poważnie pod uwagę. Ze strony producenta dowiadujemy się, że śpiwór można spokojnie wyprać nawet w pralce, trzeba tylko zadbać o odpowiedni środek piorący. Po zamoczeniu też oczywiście będzie spełniał swoją funkcję, należy go tylko dokładnie wysuszyć i w razie potrzeby roztrzepać zbity puch. Te informacje przesądziły o tym, że decyzja mogła być tylko jedna, bo jeśli chodzi o lekkość i gabaryty to chyba każdy wie, że puch zdecydowanie wygrywa z syntetykiem.

Może Cię zainteresować:   Fotografowanie podczas wypraw rowerowych - poradnik

Cumulus – mój wybór

Cumulus X-Lite 400 - lekki śpiwór puchowy

Mój lekki śpiwór puchowy ma przyjemny materiał, jest zielony i kompresuje się do wielkości 5-litrowej butelki z wodą

Pozostał więc tylko wybór producenta i konkretnego modelu. Z tym poszło już trochę szybciej, bo od zawsze puchowe produkty kojarzyły mi się z firmą CUMULUS (za sprawą kurtek) i tą firmę sprawdziłam w pierwszej kolejności. W sklepie internetowym jest spory wybór i w zależności od potrzeb, każdy znajdzie coś dla siebie. Zerknęłam jeszcze na strony innych firm produkujących „puchacze”, ale przy porównaniach zawsze coś było na minus – a to waga, a to temperatura komfortu albo długi czas oczekiwania na dostawę. Zdecydowałam się w końcu na śpiwór X-lite 400. Wszystkie parametry były dla mnie OK – temp. komfortu -1, waga: 575 g. objętość: 5,5l. wymiary pokrowca: 23/15. W komplecie otrzymamy także siatkowy worek rozprężający. Nie będę tutaj przytaczać i cytować parametrów technicznych tego śpiwora, bo wszystko bardzo czytelnie i dokładnie jest opisane na stronie producenta. Chętnie jednak podzielę się swoimi subiektywnymi odczuciami.

Pierwsze spotkanie z lekkim śpiworem puchowym Cumulusa

Pierwsze wrażenie po zakupie dość sceptyczne: materiał bardzo delikatny, tkanina wydaje się niemal przezroczysta, ale przez to bardzo miła w dotyku. Za to samo wykonanie bardzo solidne, a szwy i zamek bez zarzutu. Spakowałam go do worka kompresyjnego i sprawdziłam wagę i wielkość. Wszystko zgodne z informacjami od producenta. Więcej czasu na testy w warunkach domowych nie było, pozostało mieć nadzieję, że to był dobry wybór i rozpocząć testowanie podczas wyprawy.

Miłe zaskoczenie już przy pakowaniu, śpiwór przy upychaniu do sakwy, mimo wcześniejszej kompresji w worku, jeszcze trochę poddawał się sile rąk i zajmował w sakwie naprawdę bardzo mało miejsca. Śliski materiał pokrowca też bardzo ułatwiał wciskanie do sakwy. W końcu nadszedł pierwszy wytęskniony nocleg w namiocie (przeczytaj test namiotu Fjord Nansen Tromvik II) i prawdziwy test. Rozkładamy się na dziko, po zmroku i w pośpiechu. Namiot, materac i w końcu śpiwór, który po wyjęciu z pokrowca rośnie w oczach. Noc jest ciepła, ale mimo wszystko z przyjemnością wślizguję się do zielonego worka. Jest ciepło, miło i przytulnie. Zasnęłam od razu, a rano obudziłam się wyspana i wypoczęta. Śpiwór w połączeniu z materacem godnie zastąpił moje wygodne łóżko! Po kilkunastu nocach wyrobiłam sobie już o nim zdecydowaną opinię.

Może Cię zainteresować:   Gdzie w góry na weekend? - do Sulowskich Skał!

Przeznaczenie – wiosna lato

Nasze Pireneje na rowerach

Śpiwór wraz z menażką woziłam w torbie na kierownicy

Największym plusem dla mnie jest materiał (Toray Airtastic™), z którego uszyty jest ten lekki śpiwór puchowy – bardzo delikatny, ale zarazem wytrzymały. Nie wiem za bardzo z czym można go porównać, ale to taka ciepła satyna. Obowiązkowy w tej klasie śpiworów jest patent z zamkiem, który można rozpiąć od dołu i zrobić sobie w razie potrzeby wentylację dla stóp. Śpiwór jest dość wąski w dolnej części i początkowo nie mogłam dla siebie znaleźć dobrej pozycji. Ale to cecha każdej mumii i trzeba to brać pod uwagę. Po pewnym czasie przyzwyczaiłam się i już nie stanowiło to żadnego problemu. Fajny jest też duży kaptur, który łatwo daje się regulować gumką ze stoperem. Nie do końca niestety udało się sprawdzić jak śpiwór sprawdza się w niskich temperaturach (komfort to -1 st. C), bo najniższa temperatura w nocy jaką odnotowaliśmy wynosiła około 6 st. C. Przy takiej temperaturze i spaniu w samej bieliźnie rozpinałam w nocy zamek bo było mi nawet za ciepło. Choć producent poleca go na sezon wiosenno-letni, wydaje mi się, że sprawdzi się on także jesienią, a nawet zimą, bowiem jego temperatura graniczna określona jest na -7 st. C, a ekstremalna nawet na -25 st. C.

Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że śpiwór zdał swój pierwszy egzamin na piątkę i nie mam do niego właściwe żadnych zastrzeżeń. Jedynym małym minusem jest słabe trzymanie stopera w worku kompresyjnym, który po mocnym zaciągnięciu, zawsze troszkę się rozjeżdża. Worek zresztą nie nadaje się do samodzielnego wożenia gdzieś przy rowerze. Jego miejsce jest zapewne w plecaku, a w moim przypadku w worku z innego śpiwora na kierownicy. Niestety śpiwór nie jest na każdą kieszeń. Cena katalogowa wynosi 1.499 zł (stan na jesień 2019). Szukajcie promocji lub wybierzcie któryś z niższych modeli serii X-Lite – 200 lub 300. Dalsze testowanie w bardziej ekstremalnych temperaturach już niedługo i wtedy mam nadzieję dopisać dalsze wrażenia z użytkowania tego lekkiego śpiwora puchowego Cumulus X-Lite 400.

Pokaż to swoim znajomym
Skomentuj przez profil Facebooka
Joanna - pasjonatka gór i lasów, tam najchętniej aktywnie spędza swój wolny czas. Lubi sport i wyzwania a jeśli łączy się to z poznawaniem otaczającego świata, to niczego więcej jej nie trzeba. Przede wszystkim jest jednak biegaczką długodystansową i na tym polu ma największe osiągnięcia (Bieg Ultra Granią Tatr, Janosik, Niepokorny Mnich, Chudy Wawrzyniec). Od niedawna zafascynowana triathlonem i snowboardem. Chętnie przetestuje odzież, sprzęt sportowy czy turystyczny albo wybierze się z Tobą na wycieczkę rowerową czy biegową.