Ruszyć w drogę na spotkanie z przygodą

Ruszyć w drogę na spotkanie z przygodą
Może ta informacja zainteresuje Twoich znajomych?

Mamy przyjemność wspierać wyprawę rowerową na południe Europy. Co się w niej nam podoba szczególnie? To, że w zasadzie nie ma planu! A w dodatku nieco szaleni „organizatorzy” zapraszają innych do dołączenia. Poznajcie uczestników i ich nie-plan :)

Sławek i Konrad.
O sobie mówią, że są cichymi podróżnikami.
Odkrywcami w odkrytym już świecie.
Dzięki własnym mięśniom, odrobinie szczęścia i determinacji.
Nie są sportowcami, herosami ani milionerami.
Wystarczy, że są odważni i po prostu mają wielki apetyt na przygody.

Byli w wielu miejscach Europy. Przemierzali szlak pieszo, rowerem, samochodem, autobusem, pociągiem, a nawet samolotem.
Spali w hostelach, campingach, namiotach, przyczepach, klatkach schodowych, krzakach, na ławeczce w Luwrze i bardzo wielu barwnych miejscach.

W ich podróżniczej biografii warte odnotowania są ostatnie wyprawy:

  • Stopem do Rzymu, w finale we Florencji.
  • Rowerem z Wilna na Westerplatte, przez bajkową Suwalszczyznę, Mazury, Warmię i Pomorze.
  • Czy jeszcze dłuższa i barwniejsza, rowerowa podróż ze Szczecina do Barcelony.

 

 

W tym roku postanowili wyruszyć gdzieś na południe od Polski: Słowacja, Węgry, Rumunia, Serbia, Bośnia, Chorwacja, Słowenia, Austria, Czechy? Hmmm… Nie ma znaczenia, gdyż decyzję o trasie chcą podejmować na bieżąco. Kolejny raz jadą rowerami, od których, jak twierdzą, są uzależnieni. Choć jeśli zajdzie potrzeba, nie będą unikać pociągów czy innych środków transportu. Nie chcą pobijać rekordów w długości przejechanego dystansu na rowerze (choć pewnie będzie ich sporo), lecz chcą jak najwięcej zobaczyć, zwiedzić, poznać nowych ludzi, przeżyć setki przygód … i to wszystko później opisać.

Może Cię zainteresować:   Rowerowa penetracja alpejskich kurortów w trzech odsłonach - cz. 1: Bled i Bohinj

Wyruszają na początku sierpnia, gdzieś z południa Polski. Najciekawsze że pytani, nie potrafią wciąż określić dokładnego miejsca. Na całą wyprawę przewidują trzy tygodnie, ale jak często bywa w tego typu przedsięwzięciach, również tu nie da się określić dokładnej daty. Noclegi? Tradycyjnie w namiocie, który biorą z sobą, choć nie będą zapewne odmawiać, gdy ktoś zaprosi ich pod dach. Odważnie i z wiarą powtarzają: „To ma być, i mamy nadzieję że będzie, najpiękniejsza rowerowa wyprawa tego roku! Przynajmniej wśród ekip z zachodniopomorskiego! :)

Zanim zaczną  swoje podróżnicze opowieści, musimy koniecznie ich poznać. Zobaczcie co sami piszą o sobie.

SŁAWEK – urodził się i wychował w Szczecinie z niewielkimi epizodami na Poznań, Toruń, Wrocław i (najważniejsze) – Baniewice!
Gdzie są Baniewice? Może kiedyś Was tam zabiorze. Warto! Babcia świetnie gotuje! Pewnie dlatego pierwszy raz w życiu, jeszcze w XX wieku, na swoją pierwszą 57 kilometrową wycieczkę rowerem, udał się właśnie na – pierogi do Babuni!!!  A czym skorupka za młodu nasiąknie…
Mówi że kocha podróże – gdziekolwiek i czymkolwiek. Zarówno krótkie wycieczki za miasto, jak i długie wyprawy na drugi koniec Europy. Wierzy (jak napisała Olga Morawska), że „życie jest po to, żeby mieć marzenia”. Wierzy, że „warto próbować tych marzeń dotknąć, że warto spróbować marzenia zmienić w cele, i że cały czas warto marzyć dalej”.

KONRAD – Urodził się w 1991 roku. Prawdziwy zachodniopomorski „paprykarz”.  Przemierzył tysiące kilometrów pieszo, rowerem i autostopem. Podróżowanie – jak mówi – to coś, na co wielu by się nie odważyło, a co daje prawdziwe poczucie wolności i niezależności. Wojaże pozwalają zachłysnąć się pięknem otaczającego nas świata, dostarczają niezapomnianych wrażeń oraz stanowią niebywałą okazję do poznania siebie samego.

Może Cię zainteresować:   Wyprawa motocyklowa Wagadugu 2012

Jedziemy w rejon odkryty, choć dla nas, wciąż tajemniczy. Miejsce jakże inne od rodzinnego Pomorza Zachodniego, z jakże różnymi od nas mieszkańcami. Nie mamy wyznaczonej trasy. Chcemy ją kształtować już na szlaku. Biorąc pod uwagę nasze zmęczenie, oczekiwania, chęci, porady kolegów – te Wasze, jak i napotkanych ludzi. Planujemy coś, co roboczo nazwaliśmy „wieczornym konklawe”. Co prawda nie będziemy wybierać Papieża, ale decyzje jakie podejmiemy, będą dla naszej wyprawy niezmiernie ważne. Bądźcie częścią naszej wypraw! Możecie wziąć swój rower i dołączyć do ekipy lub aktywnie pomagać nam w wyborze trasy, służąc radą i doświadczeniem. Przygotowania jak i wydarzenia z podróży śledzić możecie na  funpage’u. RUSZMY RAZEM … ZA SIÓDMĄ RZEKĘ !!!

 

 

www.facebook.com/zasiodmarzeka

 

 

Skomentuj przez profil Facebooka