Nieważne czym, ale kiedy – zimowy poradnik fotograficzny

Fotoporadnik (fot. Krzysztof Grabowski)
Może ta informacja zainteresuje Twoich znajomych?

Już niedługo zima. A to martwy sezon dla rowerzysty – często można usłyszeć takie opinie. Co gorsza niektórzy podobnie mówią o fotografowaniu. Uważają, że zima nie jest ciekawa, bo niekolorowa, a przede wszystkim trudno robi się zdjęcia z powodu mrozu. Dlatego odkładają aparat na cieplejsze i bardziej kolorowe dni. Niesłusznie!

01_inspiracja_tytulowe
Zima inspiruje. Wiele ujęć jest nieosiągalnych o innej porze roku (fot. Krzysztof Grabowski)

Zapraszam do przeczytania pełnego tekstu poradnika, jaki ukazał się w magazynie Rowertour w lutym 2011. Jest to kontynuacja porad dla aktywnych rowerzystów i nie tylko, jaki napisałem dla Roewrtour. Pierwszy poradnik o fotografowaniu podczas wakacyjnych wycieczek i wypraw rowerowych ukazał się w Rowertour w sierpniu 2010.

 

Zima rzeczywiście utrudnia jazdę rowerem. Zwykła wycieczka, którą można bez trudu odbyć latem, zimą staje się nie lada wyzwaniem i zmienia się w prawdziwą wyprawę oraz walkę ze śniegiem i mrozem. Dlatego wielu rowerzystów o tej porze roku przeobraża się w narciarzy czy snowboardzistów. Ale nawet jeśli zima na chwilę zniechęca do jazdy rowerem, niech nigdy nie wygra z zapałem fotograficznym. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, jaki sprzęt najlepiej zabrać na zimową wycieczkę. Zarówno lustrzanka, jak i kompakt mają swoje zalety i wady.  Istotne jest, żeby zwrócić uwagę, który aparat jest bardziej odporny na mróz i który łatwiej obsłużyć w rękawiczkach. Z doświadczenia jednak wiem, że i tak do zrobienia zdjęcia trzeba rękawiczki ściągnąć. Dobre zdjęcie nie przychodzi łatwo i wymaga pewnych poświęceń.

Dlaczego zimą warto fotografować?

10_przejrzystosc_powietrza_b
Dość zwykły górski pejzaż nabiera zima niepowtarzalnej urody (fot. Krzysztof Grabowski)

Oto kilka podstawowych powodów, dla których o tej porze roku nie można przestać fotografować. Zwykły krajobraz, nawet ten mijany codziennie – chociażby jedno niepozorne drzewo, zimą potrafi się zmienić w magiczny obiekt. Szczególnie pięknie takiej zmiany dokonuje szron. Fotografia zimą jest inspirująca i odświeża własne postrzeganie codziennych rzeczy, które już dawno stały się dla nas pospolite i ieatrakcyjne, a przez to niewarte uwagi i zdjęcia. Zimą częściej niż latem można dostrzec fantastyczną przejrzystość powietrza i podziwiać widoki bardzo rzadkie o innych porach roku. Zamarznięte rzeczki, strumyki czy wodospady (nawet te najmniejsze, co rusz spotykane w górach) tworzą formy lodowe, nad którymi można spędzić naprawdę dużo czasu, fotografując je z różnych perspektyw. Szlaki i ścieżki rowerowe, które latem wydają się trudne, paradoksalnie zimą mogą być łatwiejsze do przejechania. Niekiedy śnieg, gdy jest go odpowiednio dużo i jest ubity, wypełnia nierówności i przykrywa kamienie, a nawet większe głazy, wyrównując trasę naszego przejazdu. Drzewa pozbawione liści odkrywają nowe możliwości fotografowania, ponieważ zza gałęzi widać to, czego latem nie sposób złapać w kadrze. Moim ulubionym przykładem są skały i niektóre ruiny zamków na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Późna jesień lub zima to jedyny termin na sfotografowanie części z nich. Tę listę można by pewnie ciągnąć, ale i tak przedstawiłem już wystarczająco dużo powodów, by zimą wsiąść na rower i, przezwyciężając trudności, jechać w poszukiwaniu ciekawych kadrów. Cennym powodem fotografowania o tej porze roku jest także szlachetna monochromatyczność, czyli jednorodność kolorów – ot, takie naturalnie powstające zdjęcia czarno-białe, a czasem zaburzone jakimś jednym kolorowym akcentem. A wszystko uzyskane bez potrzeby uruchamiania Photoshopa.

Więcej śniegu!

04_wiecej_sniegu
Odpowiednio dobrane parametry: długa ogniskowa, dłuższy czas i ciemne tło zwiększaja optycznie ilość padającego śniegu (fot. Krzysztof Grabowski)

Sama pogoda i śnieg jeszcze nie czynią dobrego zdjęcia. Jak można wykorzystać aparaty i wiedzę, na co zwracać uwagę, by uatrakcyjnić fotografie? Padające wielkie płaty śniegu i ich ogromna ilość są ciekawsze niż pojedyncze kropki, bardziej przypominające brudną matrycę aparatu lub zakurzony obiektyw. Okazuje się, że jest sposób, aby łatwo dodać więcej śniegu na zdjęciu. Aby to zrobić, trzeba użyć długiego obiektywu, czyli nastawić zoom na możliwie jak największą ogniskową (na przykład 200 mm czy nawet 300 mm). Z tego powodu, aby nasz obiekt – na przykład kolega rowerzysta – cały zmieścił się w kadrze, musimy zwiększyć odległość od niego, a więc fotografować go z większej odległości. Taki zabieg powoduje, że niejako zbieramy dużą przestrzeń między fotografem a fotografowanym obiektem, na której pada śnieg, i utrwalamy na zdjęciu. Możemy uzyskać nawet efekt sporej śnieżycy z pozornie niewielkiego opadu. Rezultat jest, oczywiście, tym mocniejszy, im więcej przestrzeni zbierzemy i złapiemy do aparatu, czyli gdy użyjemy dłuższego obiektywu i większej odległości. Wówczas użycie obiektywu o małej ogniskowej, czyli idącego w kierunku szerokokątnego szkła, nie przyniesie pożądanego efektu, jakim jest pokazanie prawdziwej zimy i naszej walki na rowerze w tak trudnych warunkach. Ponadto można spróbować użyć statywu i wykorzystać nieco dłuższy czas naświetlania (wystarczy już nawet czas 1/50 sekundy), przez co śnieg pozostawi ślady w postaci krótkich smug, dodając dodatkowo efektu większej gęstości opadu.

Może Cię zainteresować:   Zestaw fototapet

Słońce w kadrze

05_slonce_w_kadrze_a
Szerokokątny obiektyw, przejrzyste powietrze i poprawna ekspozycja zimowego zdjęcia ze słońcem w kadrze (fot. Krzysztof Grabowski)

Dlaczego tak często efektowne zimowe zdjęcie jest zrobione tak, że słońce widać w kadrze? Na pozór to dziwne, bo przecież już dziadek uczył mnie, by nie fotografować pod słońce. Ale to były wskazówki dla amatora. Bardziej wtajemniczeni fotografowie mogą takie zdjęcia wykonywać. Okazuje się, że zimą jest to łatwiejsze, ponieważ krajobraz przykryty białym puchem tworzy zdecydowanie mniejszy kontrast – niż w innych porach roku – do światła pochodzącego od słońca. Jeśli aparat nie poradzi sobie z prawidłowym ustawieniem parametrów ekspozycji, należy mu pomóc – robi się to zazwyczaj odwrotnie niż sugeruje logika. Otóż zdjęcia wykonywane pod słońce są zwykle zbyt  ciemne. Zatem, mimo że fotografujemy w kierunku światła, to kompensację ekspozycji musimy nastawić na plus, a więc dopuścić więcej światła (na przykład przez dłuższy czas migawki) niż wydaje się to aparatowi.

I kolejna ważna kwestia. Nie każdy dzień tak samo nadaje się na tego typu fotografię. Najlepiej, gdy mamy piękną pogodę, czyli ostro świecące słońce na błękitnym niebie z dobrą przejrzystością powietrza. Wówczas wypalona do bieli plama słońca jest niewielkim punktem z rozbłyskami, czyli otrzymujemy pożądany efekt. Gdy jednak mamy zamglone powietrze lub przebijające cienkie i jednolite chmury, to przepalona plama może zająć nam dużą część zdjęcia, zamieniając się w ogromną białą kulę, a nie świecącą iskrę, i to już nie jest atrakcyjne.

05_slonce_w_kadrze_b
Lekko zamglone niebo nie pozwala wykonać zdjęcia z iskra słońca w kadrze (fot. Krzysztof Grabowski)

Przy pięknej pogodzie warto też pokusić się o takie ustawienie, aby słońce lekko chowało się na przykład za gałęzie drzew – jest to też sposób na zmniejszenie intensywności światła wpadającego bezpośrednio w obiektyw. Rozbłyski światła nadal pozostaną, a kontrast nie będzie aż tak duży i trudny do opanowania.

Jest jeszcze jeden atut fotografowania zimą. Słońce nawet w południe świeci dość nisko nad horyzontem, dzięki czemu łatwiej złapiemy je w kadrze. Trudno przecież fotografować rowerzystę i jednocześnie łapać słońce, które świeci bardzo wysoko. Wówczas albo obiektyw nie obejmie tak szerokiego kadru, albo trzeba mocno poszerzyć pole widzenia i nasz rowerzysta zamieni się w mrówkę na fotografii. Na etapie cyfrowego wywoływania takich zdjęć, czyli podczas obróbki w programie graficznym, warto dodać nieco światła, by rozjaśnić fotografowany obiekt z pierwszego planu. W programie Picasa służy do tego funkcja „fill light” (wypełnij światłem). Robimy to jednak delikatnie, by nie stracić za dużo pożądanego kontrastu. Więcej możliwości lepszego wywołania zdjęcia daje zrobienie go w formacie RAW zamiast JPG, ponieważ zapisuje on więcej informacji o obrazie, ale to temat na osobne szkolenie.

Jakiego koloru jest śnieg?

Śnieg na zdjęciach lubi wpadać w odcień niebieski. Dzieje się tak zwłaszcza w górach i podczas słonecznej pogody. Automatyczne ustawienie balansu bieli w aparacie może sobie nie poradzić z prawidłowym dopasowaniem kolorów. Dlatego w procesie obróbki zdjęcia, warto na to zwrócić uwagę i przesunąć w programie graficznym nieco dominantę niebieską na rzecz żółtej, uzyskując bardziej naturalne kolory. Do tego służy suwak temperatury kolorów oraz próbnik, którym wskazuje się na zdjęciu miejsce o neutralnej kolorystyce (szare). Dzięki temu program sam spróbuje dopasować całą kolorystykę fotografii według wskazanej próbki szarości.

Co jednak zrobić w sytuacji, gdy śnieg jest żółty lub czerwony? To zależy, skąd pochodzi ten odcień. Jeśli fotografowaliśmy zachód lub wschód słońca, to oczywiście należy pozostawić taki zafarb. Padające światło w rzeczywistości stworzyło taki właśnie obraz, rzucając żółte lub czerwone światło na biały śnieg. Jeśli natomiast odcień żółci jest niepożądany, to postępujemy jak w przypadku pierwszym, lecz przesuwamy suwak w kierunku niższej temperatury barwowej światła, czyli do niebieskiego. Gdy śnieg na zdjęciu jest przyduszony, szary, bez błysku, może to oznaczać, że aparat pomylił się z pomiarem ekspozycji, a fotograf nie skorygował tego podczas robienia zdjęcia. Warto spróbować uratować sytuację, dodając więcej światła, czyli na etapie obróbki zdjęcia zwiększyć jego jasność. W Picasie pomaga suwak świateł na zakładce dostrajania.

Zimowy świat makro

Oto przykład na przewagę aparatów kompaktowych nad lustrzankami. Wykonywanie zdjęć w maksymalnym powiększeniu jest zdecydowanie prostsze i tańsze za pomocą aparatów kompaktowych niż lustrzanek, które do tego typu fotografii potrzebują dodatkowych pierścieni makro lub drogich obiektywów. Świat fotografii makro jest ciekawy sam w sobie, bo pokazuje coś, czego na co dzień nie dostrzegamy. Przedstawia nam świat z innej perspektywy. Wybierając się na wycieczkę w mroźny, pogodny dzień, poprzedzony mglistą nocą, możemy się zachwycić jednym z ładniejszych zjawisk zimowych – szronem. Niezwykłe igiełki i inne fantazyjne formy lodowe dają się łatwo fotografować. Także ogólny widok na prosty krajobraz oszronionych drzew jawi się jako czarodziejski obraz, za który warto oddać setkę wakacyjnych zdjęć letnich. Ponadto niektóre elementy roweru otoczone szklistym białym puchem mogą się stać interesującym tematem zdjęcia, co nam uświadamia, że fotografowanie zimą jest wielką przyjemnością i nie wymaga bajecznych plenerów i dalekich podróży.

Może Cię zainteresować:   NRB: Nieznakowane Rowerostrady Beskidzkie część I: Kotarz - Lipowa

Szlachetna monochromatyczność i kolorowe kontrasty

06_zwykle_drzewo_plus_gra_kolorow
Jedyna w swym rodzaju gra kolorów i świateł - tylko zima (fot. Krzysztof Grabowski)

Fotografia czarno-biała zawsze wywołuje inne emocje niż kolorowa. Zimowe zdjęcia niejako z natury zbliżają się do fotografii czarno-białej. Nierzadko mgły mogą dodatkowo nastroić zdjęcie magią. To już coś więcej niż pocztówkowa pamiątkowa fotografia z wycieczki. To obraz, który cieszy bardziej niż inne. Nie każdy ma potrzebę zajmowania się takimi zdjęciami, ale ich miłośnicy na pewno zimą znajdą wiele niepowtarzalnych scen, by zabawić się w artystę. Obowiązkowo należy się zaczaić na zachód słońca, by w kadrze zamknąć zmaganie bieli z czerwienią. W obecnym natłoku różnych zdjęć, zwłaszcza zachodów słońca, nieliczne tylko przyciągają uwagę – są to właśnie te wykonane zimą.

Dbanie o sprzęt

Bez względu na to, jakim aparatem fotografujemy, należy pamiętać o pewnych uniwersalnych zasadach. W niskich temperaturach baterie często tracą swoje właściwości, więc warto mieć ze sobą przynajmniej jeden zapasowy komplet akumulatorów, by ustrzec się nieprzyjemnych niespodzianek. Najlepiej trzymać go w wewnętrznej, ciepłej kieszeni kurki. Są różne szkoły noszenia aparatu podczas zimowej wyprawy. Wbrew pozorom, trzymanie go w kurtce (o ile się zmieści – jak aparaty kompaktowe) nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ największym zagrożeniem nie jest niska temperatura, lecz nagła jej zmiana, powodująca skraplanie się pary. Gdy jest zimno, aparat może zacząć szwankować, ale powraca do pełnej sprawności, gdy temperatura się podniesie. Natomiast dopuszczenie wody do elementów elektroniki, będących pod napięciem, może spowodować już uszkodzenie trwałe. Dlatego mniejszym zagrożeniem jest trzymanie aparatu w torbie lub plecaku, gdzie ma temperaturę zbliżoną do otoczenia, niż fundowanie mu szoków termicznych podczas ciągłego wyciągania spod kurtki. Chyba że zdjęcie robimy bardzo szybko i chowamy aparat z powrotem – takie rozwiązanie może się sprawdzić.

Po zakończeniu wycieczki lub podczas przerwy w schronisku najlepiej baterie wyjąć i stopniowo ogrzewać sprzęt. W każdym razie nie owinno się od razu zaspokajać ciekawości i zaraz po wejściu do ciepłego pomieszczenia włączać aparatu, by przejrzeć zdjęcia. Niektórzy alecają noszenie odpowiednich ściereczek, by po wejściu do ciepłego pomieszczenia przetrzeć zaparowany obiektyw. Ale po co, jeśli lepiej przez jakiś czas nie używać aparatu? W internecie można znaleźć wiele zaawansowanych sposobów zapobiegających uszkodzeniu aparatu, takich jak wkładanie go do worka, stopniowe wyciąganie itp. W swojej praktyce stosuję te najbardziej podstawowe zasady opisane powyżej i nigdy nie miałem większych kłopotów ze sprzętem, chociaż zapewne zależy to także między innymi od jakości samego aparatu i jego szczelności.

***

Przeczytaj także I część poradnika o fotografowaniu podczas wycieczek i wypraw rowerowych – nieważne czym ale jak

 

 

Skomentuj przez profil Facebooka